Wysiadłam z jego samochodu i poszłam do domu Stelli.Znałam tylko nazwę ulicy,więc pytałam przechodniów gdzie jest,inaczej nie dostałabym się tam.Weszłam po cichu do domu,nie robiąc hałasu ze względu na przyzwyczajenia przyjaciół-oni nigdy nie zamykają drzwi na klucz.Wbiegłam na górę,weszłam do pokoju i przebrałam się w dres.Włączyłam TV i zatrzymałam program MTV w którym był wywiad z One Direction. Zeszłam zrobiłam herbetę i wróciłam do pokoju,zanim jednak zamknęłam drzwi pojawiły się w nich 3 głowy.Stella,Kuba i Magda.Zanim posypały się pytania obróciłam się na pięcie i przekręciłam klucz.
Aby obejrzeć wywiad od początku,włączyłam laptopa.Podłączyłam słuchawki i wcisnęłam PLAY.Chociaż tak mogłam zagłuszyć krzyki znajomych.Po chwili dostałam wiadomość na czacie.
Kacper:Wróciłaś do domu ?!
Chciałam coś wysłać,ale po chwili wcisnęłam back-space.
Słuchałam wywiadu,aż z nudów przysnęłam.Obudził mnie dzwonek do drzwi wejściowych,który słyszałam aż u mnie w pokoju.Wtedy przypomniałam sobie o jutrzejszym koncercie i zaczęłam wybierać komplet ubrań.Miałam już dość,chciałam się rozerwać.
Przebrałam się i wybiegłam z domu podążając w stronę dyskoteki,którą odwiedziłam przed wczoraj.
***
-Dobra,nie jestem tania i TAK,jestem za młoda dla Ciebie.
spławiłam kolejnego gościa,ale i tak po chwili usłyszałam to samo od kolejnego.
-Hejjj mała!
-Spieprzaj dziadu-burknęłam.
-Nie gorączkuj się,piwo malinowe please dla mnie i dla madame.
Spojrzałam na osobe usadownioną po chwili tuż obok mnie.
-Harry?
-Nie,króliczek świętojański.
-Mówi się świętojański robaczek.
-Whatever.
Zrobiłam łyk piwa i patrzyłam w jego cudowne oczy.
Moglibyśmy gadać godzinami,gdyby nie jego silna potrzeba wyjścia.
Nie chciałam go zostawiać.Tak na prawdę,o nie chciałam zostawiać samej siebie.
Na dworze było zimno,a on chyba nie czuł się najlepiej.
Wybierałam numer taxi,gdy ktoś wytrącił mi telefon z ręki.
Nie zdążyłam się nawet odwrócić.
Poczułam gazik na ustach i zsunęłam się na beton.
Oczami Harrego:
Tańczyłem sobie z Lou a tu nagle patrze pod barem siedzi ona.
TA ONA.Ta?Tak,TA.
Spławiała napalonych gości,ale ja taki nie byłem a pozatym mi się nie podoba.
Co tu w niej widzieć?Gówniara i tyle.
Czy jest nawet zgrabna,chuj tam idę.
Moje przyjście wywołało zdaje się wewnętrzny grymas i sztuczny uSmiech na twarzy.
Chciałem odejść ale w końcu jestem Harry Styles a to przypadkowa,brzydka dziewczyna z którą noc spędził mój przyjaciel.
Tłumaczyłem to sobie,ale chyba nic do mnie nie dotarło,bo wypiłem kolorowego drinka i kręciło mi się w głowie.
Wyszedłem na dwór,a zaraz za mną dziewczyna.
Zwymiotowałem i poczułem silne uderzenie,po czym usłyszałem krzyk Julki.
Dalej nie było niczego,po prostu zemdlałem i nie wiedziałem co i jak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz