Wieczorem znowu pokłóciłam się z Kacprem.
Tym razem,przyjął chyba moje wrzaski do siebie,ponieważ nie widziałam go od poprzedniego dnia.
Okazało się,iż nie ja jedna.
...
Minęły 24 godziny a go nadal nie ma.Może za ostro go potraktowałam ?
Czuje się winna,co jeżeli coś sobie zrobił ?!
Nie miałby poważniejszego powodu,a taki chłopak jak on jest w miare rozważny.
Ale kto wie..może ktoś go porwał albo zgwałcił?Ale po co miał..
I nagle z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
Po otworzeniu ich zastałam zakrwawioną twarz mojego chłopaka.
Nie zdążyłam zadać żadnych pytań,gdyż po ujrzeniu osoby otwierającej uderzył mnie w twarz po czym wszczą bójkę polegającą na moich krzykach i ciosach zadawanych przez niego.Dalej pamiętam tylko płacz Magdy i mroczki przed oczami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz