To wszytko było bez sensu.
Przez głupią osobę ucierpiała niewinna.
I ta niewinna leżała właśnie skulona w kącie.
Nie mogłem znieść tego bólu.
CO ONA ZROBIŁA LANIE ?!
Pod wpływem impulsu przewróciłem biurko,z którego wypadł kluczyk.
Ucieszony zbiegłem na dół,lecz po chwili zawróciłem się po dziewczynę i zniosłem ją po schodach.
Ona ocknęła się i próbowała szarpać,ale w jej stanie i tak by się nie wykręciła.Przeraziłem się gdy zaczęła płakać,więc opuszczając ją na schody podałem od razu rękę.
Razem zeszliśmy w milczeniu na dół.
Były tam jedne drzwi,modliłem się szeptem aby kluczyk pasował.
Jednak nie....
Dziewczyna przypomniała mi o gaśnicy na 2 piętrze,pobiegłem więc po schodach i wróciłem już z gaśnicą w ręku.
Raz,dwa...czemu ja właściwie liczyłem?Wziąłem zamach i walnąłem w klamkę.
Drzwi się otworzyły,a moim oczom ukazało się spore pomieszczenie.
Wbiegłem i zacząłem szukać sam nie wiem czego po szafkach i biurkach aż w końcu znalazłem komórkę.
Wykręciłem numer Simona,a po usłyszeniu jego głosu wydusiłem tylko ''POMOCY''po czym sygnał się przerwał.
***
-CO TU SIĘ DZIEJE?!-krzyczałem ile mogłem.
Leżałem na szpitalnym łóżku otoczony gronem pielęgniarek.
-Panie Styles,proszę zachować spokój!
-GÓWNO MNIE KURWA OBCHODZI CO MAM ! GDZIE JESTEM I GDZIE ONA?!
Kobiety spojrzały na mnie ze współczuciem i wymamrotały tylko ciche ''Przykro nam''
Czy to oznaczało...
Zdenerwowany jeszcze bardziej zerwałem się i wybiegłem z sali biegając po całym korytarzu szukając jej pokoju.Nie obchodziło mnie,że goni mnie 4 osiłków i z 10 pielęgniarek.
CHCIAŁEM WIEDZIEĆ CO Z NIĄ.MUSIAŁEM WIEDZIEĆ. M U S I A Ł E M.
Jakieś 20 metrów przede mną ujrzałem chłopaków.
Na mój widok (niecodziennie goni cię 14 osób,drąc gęby na cały szpital że masz kroplówkę) i próbowali zatrzymać.
Nie wiedząc o co chodzi rzuciłem wzrokiem na salę,przed która przed chwilą siedzieli.
Przylepiłem twarz do szyby i pociągnąłem nosem.
-Czy..czy to ona?
-Niestety tak.-odpowiedział Liam przytulając mnie
Wyrwałem się z obięcia Daddiego i obserwowałem lekarzy wijących się wokół łóżka szpitalnego próbując zaradzić ciągłym liniom na monitorze.Otworzyłem drzwi i wszedłem do pomieszczenia.
Oczy wszytskich skierowały się na mnie,ale to nie to przykuło moją uwagę.
Ta blada,delikatna twarz którą pierwszy raz zobaczyłem ponad 130 godzin temu i prawie te całe 130 spędziłem w jej towarzystwie.
Powoli oddalałem się od tej drobnej osóbki,ciągnięty przez ochroniarzy.
Zerkając na chłopaków i Simona powiedziałem ''Zróbcie coś''
Nie odpowiedzieli.
Powtórzyłem to padając na kolana i chowając twarz w dłoniach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz